Archiwum z Kwiecień 2010

Proszę o opinię o jakości naszych usług

sobota, 24 Kwiecień 2010

Poniższą wiadomość wysłałem naszym klientom. Zależy mi na Państwa opinii, mam nadzieję, że poniżej pojawi się ich wiele, będę zadowolony z każdej, nawet krytycznej.

Uprzejmie proszę o Państwa opinię o jakości naszych usług.

Czy są Państwo z nich zadowoleni?
Czy poleciliby nas Państwo znajomemu?
Co zrobiliśmy lepiej, niż Państwo oczekiwali?
Co zrobiliśmy gorzej, niż Państwo oczekiwali?

Państwa opinia jest dla mnie bardzo ważna. Po pierwsze, by poprawić jakość naszych usług, a po drugie, by poznali ją nasi potencjalni klienci. Mam nadzieję, że Państwa zdanie o nas jest pozytywne, ale z uwag będę również bardzo zadowolony, gdyż niełatwo dziś uzyskać konstruktywną krytykę, która pozwoliłaby poprawić to, co robi się nienajlepiej.

PS. Bardzo proszę nie zignorować mojej prośby. Proszę choćby o kilka zdań…

Co jest ważne w pracownikach?

wtorek, 20 Kwiecień 2010

W szkole, gimnazjum, na studiach uczą nas różnych rzeczy. Każdy nauczyciel swój przedmiot uważa za najważniejszy. I prawie każdy zapomina, że najważniejsza będzie ta wiedza, która się szybko przyda. A przyda się, jeśli jej znajomość pozwoli mieć dobrą pracę i dobre w niej wyniki. Poniżej moje osobiste (jak to na blogu) zdanie, co jest ważne w pracowniku firmy tworzącej inteligentne systemy.

1. Uczciwość (nie patrząc na koszty ucinam kontakt z osobą nieuczciwą, zarówno pracownikiem, jak i klientem)
2. Myślenie („za 2h poproszę 1000 naklejek zadrukowanych adresami z tej listy w excelu”)
3. Uprawnienia SEP (poza oczywistym aspektem bezpieczeństwa trzeba wiedzieć, „dlaczego ciągle mi wybija różnicówkę”)
4. Odwaga szybkiego przyznania się do błędu/niewiedzy (oszczędza czas i pieniądze, bo prawda i tak wyjdzie)
5. Zdolności manualne („zamontować gniazdo 230V w 10min”)
6. Prawo jazdy (i praktyka)
7. Obsługa AutoCAD (podstawowa, ale sprawna – „przerysować rzut mieszkania, zaznaczyć i ponumerować lampy w godzinę”)
8. Umiejętność tworzenia czytelnych i logicznych zestawień w Excelu (by odbiorca nie domyślał się, jak to czytać, ani nie musiał się zastanawiać, jak to podsumować)
9. Umiejętność pisania po polsku (stawianie spacji przed przecinkiem świadczy o jej braku)
10. Kultura osobista, sympatyczność i schludny wygląd (nasz klient oczekuje kontaktu z osobą na poziomie)
11. I dopiero teraz znajomość urządzeń KNX/EIB, programu ETS itd (niekonieczna, tego pracodawca może nauczyć w miesiąc)

Czy w powyższym widzicie coś, czego uczycie się przez 5 lat na politechnikach, za co chcecie zarabiać 3-4 tys na starcie? Przy okazji wbiję kij w mrowisko – uważam, że program na studiach jest przeładowany zbędną i nieaktualną „wiedzą”, gdyż nie ma co zrobić z „zasłużonymi wykładowcami”, choć powinno się im podziękować i zatrudnić kilku sprytnych hackerów z liceum, którzy nauczą studenta myśleć i rozwiązywać problemy, księdza, który nauczy, by być uczciwym, odważnym i miłym, oraz „pana Kazia”, który pokaże, jak się montuje gniazda i używa śrubokręta.

Ile może zarabiać inżynier inteligentnych instalacji?

sobota, 17 Kwiecień 2010

Najpierw kilka faktów. Zakładając, że pracownik zarabia „na rękę” 3000zł, kosztuje on pracodawcę:
+ 3000zł – pensja netto
+ 2340zł – podatek i ZUS
+ 1000zł – czynsz za zajmowaną powierzchnię w biurze
+ 2000zł – koszty finansowania i używania auta, telefonu, komputera, biurka itd
+ 3000zł – udział w kosztach ogólnych firmy (trzeba zarobić na marketing, księgową, sekretarkę, właściciela, materiały biurowe itd)
+ 1/11 powyższych (1030 zł) – wszystkie te koszty podczas urlopu (firma nie zarabia, lecz wydatki są)

RAZEM 12375 zł – tyle firma musi „dostać” od klienta za pracę wykonywaną przez pracownika, by zarobił on na siebie. Jak widać – pracownik powinien wytworzyć „pracę” o wartości 4x swojego wynagrodzenie, by firma miała sens. W naszej branży są to zatem 2-3 projekty, 1-2 uruchomienia systemu lub projekt+uruchomienie. Co miesiąc. Albo zarabiać na sprzedaży urządzeń (w takiej sytuacji wystarczy, że inżynier zarobi 2x swoje wynagrodzenie, zatem co miesiąc wykona albo projekt, albo uruchomienie systemu). Gdy to się nie udaje – firma musi oszczędzać. Na ZUS-ie, na kosztach ogólnych itd.

I teraz niech każdy sobie odpowie – czy jestem w stanie (mam wiedzę, umiejętności, doświadczenie) wykonać w miesiąc pełny projekt lub uruchomienie systemu? Jeśli tak, mogę zarabiać „na rękę” 3000zł. Jeśli nie – zarabiam 1500zł i cieszę się, że mogę się uczyć, jak zarobić więcej w przyszłości. Chcę zarabiać 6tys? Muszę więc co miesiąc wykonywać jeden projekt i jedno uruchomienie.

A jeśli inżynierowie nie wyrabiają się (czyli kontrakty zdobywane przez firmę nie są realizowane na czas), a firma płaci im więcej, niż wyżej podałem to… niezależnie od liczby realizacji firma splajtuje, bo przecież do kolejnych realizacji potrzebni są kolejni inżynierowie (mający auta, komputery, zajmujący biuro), którzy też muszą na siebie zarobić… Tu pojawia się już wyzwanie dla szefa – jak nie poradzi sobie z firmą przy 6 realizacjach w roku, tym bardziej nie poradzi sobie z 12 realizacjami…

PS. Zobaczyłem ciekawy artykuł na http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,7817144,Rynek_pracy_zweryfikowal_oczekiwania_zarobkowe_absolwentow.html

„Jedna trzecia ubiegłorocznych absolwentów szkół wyższych jest bez pracy. Po odebraniu dyplomów chcieli zarabiać 3-4 tys. zł. Dziś nikt z bezrobotnych inżynierów nie liczy na takie zarobki. Teraz skłonni są pracować za 1,5 tys. zł”

Kiedy pracownik zaczyna „się opłacać”?

piątek, 16 Kwiecień 2010

Na jednym z for w temacie poszukiwania pracy użytkownik c_c napisał:
„Sam zaczynałem pracę w pewnej firmie prawie od zera. Odszedłem, bo w innej dostałem dużo lepszą propozycję finansową, socjalną i rozwojową. Gdybym u pierwszego pracodawcy dostał podobne albo nawet trochę gorsze warunki to na pewno nie zmienił bym pracy. Patrząc oczyma pracownika mogę „powiedzieć”, że pracodawcy często zapominają o fakcie, że wraz ze wzrostem doświadczenia pracownika i przynoszonych zysków powinni pamiętać też o odpowiednim „docenieniu finansowym”.”

Skłoniło mnie to do napisania kilku słów, jak to wygląda od strony pracodawcy.

Gdy pracownik zaczyna „prawie od zera”, oznacza to, że wszystkiego się uczy (studia prawie nic nie dają w tej branży). Skoro się uczy, a jak wiemy nauka (zwłaszcza w niszach) kosztuje – powinien za tę naukę płacić. Skoro nie płaci, a jeszcze dostaje pensję, to znaczy, że pracodawca sponsoruje jego naukę, licząc, że w przyszłości ta inwestycja mu się zwróci. Mniej więcej po pół roku następuje taki moment, gdy pracownik jest już samodzielny, nie popełnia błędów – zaczyna zarabiać na siebie i „spłacać się”. Jeśli w tym momencie oczekuje podwyżki, albo odchodzi do konkurencji – oznacza to stratę dla pracodawcy. Nowa firma, ponieważ nie zainwestowała w naukę pracownika, może dać mu większą pensję, gdyby zrobił to obecny pracodawca – nadal miałby stratę. Ja także pracownikowi, szkolonemu przez rok przez konkurencję zapłaciłbym 2x więcej, niż osobie z tym samym doświadczeniem wyszkolonej przez (na koszt) moją firmę.

Oczywiście – większość pracowników nie ma tej świadomości i zaraz pomyśli – przecież ja coś robię, więc z mojej pracy jest pożytek… Otóż nie – nadzór, wyznaczanie zadań, sprawdzanie ich i poprawianie to dla pracodawcy znaczny koszt (ok pół etatu doświadczonego pracownika) – wystarczy powiedzieć, że my już nie przyjmujemy pojedynczych studentów na praktyki (darmowe) – mimo, że student nie dostaje pieniędzy – zwyczajnie się to firmie nie opłaca…

W naszej branży optymalnym modelem jest ten obowiązujący w zakładach rzemieślniczych z tradycjami – uczeń przychodzi do pracy/nauki i przez rok pod okiem mistrza doskonali się „za wikt i opierunek” (czyli jedzenie i mieszkanie). Dopiero po roku mistrz ocenia, czy uczeń nadaje się już do pracy… Ale to już nierealne – nawet studenci zupełnie nieprzygotowani do życia mają coraz częściej oczekiwania pensji pracownika z 3 letnim doświadczeniem…

Aha – w komentarzach studentów wyczuwam oburzenie… Proszę nie strzelać do posłańca – napisałem, jaka jest rzeczywistość, a nie jaką chciałbym ją widzieć (chciałbym wykonywać systemy za darmo, a każdemu pracownikowi płacić po 10 tys zł – poważnie – tylko niech ktoś mi powie, jak to zrobić).

PS. W wątku Ile może zarabiać inżynier inteligentnych instalacji? przedstawiłem wyliczenie, ile firma musi zarobić, by utrzymać pracownika. Przyznam szczerze, że jakbym nie wiedział, że tak jest, to chyba bym sam nie uwierzył…

PS2. W nowym wątku Co jest ważne w pracownikach? napisałem, co z punktu widzenia pracodawcy w tej branży jest cenne w pracownikach – wiele osób będzie zaskoczonych, ale im szybciej to zrozumieją, tym szybciej będą zadowoleni z pracy…

System SMARTech za pół ceny?

środa, 7 Kwiecień 2010

Coraz częściej słyszę o grupowych zakupach organizowanych przez różne portale. Zasada jest prosta – im więcej osób zdecyduje się na dany produkt/usługę, tym cena jest niższa. Zastanawiam się, czy taka możliwość byłaby interesująca dla osób chcących mieć Inteligentny Dom…

Zgodnie zatem z moim zwyczajem wychodzenia przed szereg, proponuję pierwszy w Polsce program grupowego rabatu na system KNX – reguła jest prosta – rabat wynosi tyle %, ile osób zdecyduje się na nasze usługi do końca czerwca 2010.

Jeśli z tej oferty skorzysta 5 osób, każda będzie miała rabat 5%, jeśli 20 osób, to 20% (to maksymalny rabat, ponad to byśmy dokładali). Warunek jest tylko taki, by osoby zainteresowane same się zorganizowały, wybrały jedną osobę, która ustali ze mną pozostałe warunki kontraktu – ze swej strony mogę zaproponować „punkt kontaktowy” (poniżej, na moim blogu, gdzie osoby zainteresowane mogą dyskutować, ale to nie jest warunek).

Aha – wstępną ofertę możesz mieć w kilka chwil ze strony http://www.smartech.pl/systemy/kalkulator-ofert.html

Ciekaw jestem jak ta wiosna się zakończy…. :-)